Dentystka ostrzega: szczoteczka to siedlisko bakterii. O tym pamiętaj, by uniknąć infekcji Opublikowano 19 marca 2026
W jamie ustnej człowieka zidentyfikowano ponad 700 gatunków drobnoustrojów, z czego jednocześnie może być ich nawet do 100. W tym złożonym ekosystemie długo nie trzeba szukać, by natknąć się na prawdziwych „drapieżców”, ale są i mikroorganizmy pełniące funkcję ochronną. Problem zaczyna się wtedy, gdy równowaga zostaje zaburzona – sprzyjać temu mogą codzienne nawyki. Jakie?

– Ogromne znaczenie ma to, w jakich warunkach przechowujemy szczoteczkę i jak jej używamy. Zwłaszcza po chorobie! – przestrzega lek. dent. Maria Miedzianowska z Centrum S-Dent Medicover Stomatologia w Łodzi

Bakterie lubią wilgoć

Jeszcze długo po umyciu zębów szczoteczka pozostaje wilgotna, a resztki biofilmu bakteryjnego i jedzenia utrzymują się między włóknami. Jeśli trafia do zamkniętego, szczelnego pojemnika bez dostępu powietrza, powstaje środowisko sprzyjające namnażaniu bakterii i grzybów.

 

– Wilgotne środowisko znacząco wydłuża czas przeżycia wielu patogenów obecnych w jamie ustnej. Bakterie związane z chorobami przyzębia, takie jak Porphyromonas gingivalis, czy z próchnicą: Streptococcus mutans, poza organizmem nie namnażają się aktywnie, ale w sprzyjających warunkach, takich jak wilgoć, temperatura pokojowa, brak nasłonecznienia, mogą przetrwać od kilku do nawet kilkudziesięciu godzin. Im bardziej sucha jest szczoteczka i lepsza cyrkulacja powietrza, tym szybciej ich liczebność spada – wyjaśnia dentystka Maria Miedzianowska. 

 

Czy pomoże wyparzanie? Choć wiele z tych najpowszechniejszych bakterii ginie w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza, zajmuje to przynajmniej kilka, kilkanaście minut. Na domiar złego im wyższa temperatura, tym większe ryzyko uszkodzenia szczoteczki – włosie może zmięknąć i się stopić, a rączka odkształcić. To jednak nie koniec złych wiadomości. 

 

W sezonie infekcyjnym szczególnie aktywne są wirusy. Wirus opryszczki wargowej może przetrwać na wilgotnej powierzchni przez kilka godzin. Z kolei wirusy grypy na gładkich powierzchniach potrafią utrzymywać się nawet do dwóch dni, choć ich zakaźność stopniowo maleje. Z kolei część wirusów wywołujących przeziębienie (np. rinowirusy) może być wykrywalna na powierzchniach przez kilka do nawet kilkunastu godzin.

 

– Te kilka godzin po szczotkowaniu, kiedy wirusy będą jeszcze aktywne na szczoteczce, na kurkach od umywalki, klamce drzwiowej i innych elementach wyposażenia łazienki, stanowi ryzyko dla domowników: także mogą się zarazić – zauważa dentystka i dodaje: – Obowiązkowo każdy z domowników powinien mieć osobny kubek na szczoteczkę, by się nie stykały. 

 

Czy warto odkażać szczoteczkę?

 

Oprócz tzw. domowych sposobów na rynku dostępna jest w zasadzie jedna metoda odkażania szczoteczek w postaci pojemników i nakładek emitujących promieniowanie UV. 

 

– Promieniowanie UV-C, stosowane w specjalnych sterylizatorach, może zauważalnie redukować liczbę drobnoustrojów na powierzchni włosia, ale to nie jest efektywność stuprocentowa. To zależy od wielu czynników, jak długość fali, moc urządzenia, ale także gęstość włosia szczoteczki. Im gęstsze, tym światło UV ma mniejsze możliwości dotarcia naprawdę głęboko, a przecież tam też mogą zalegać bakterie – przekonuje ekspertka S-Dent i radzi: – W domowych warunkach możemy zanurzyć na kilkanaście minut główkę szczoteczki w płynie do płukania ust z chlorheksydyną lub w roztworze wody utlenionej, pamiętając o tym, by ją opłukać przed użyciem, a i tak po wyjęciu z płynu przechowywać w pozycji pionowej do wyschnięcia. 

 

Odkażanie szczoteczki nie wydłuża jej żywotności – nadal zalecana jest wymiana maksymalnie co trzy miesiące. Nie tylko ze względów na bakterie, ale i zużycie, jakiemu ulega, przez co nie jest skuteczna w usuwaniu płytki nazębnej. 

 

W przypadku szczoteczek elektrycznych dezynfekcji podlega wyłącznie wymienna końcówka. Rączki urządzeń nie należy umieszczać w sterylizatorach ani zanurzać w płynach dezynfekcyjnych. Końcówki elektryczne, ze względu na gęste ułożenie włosia i mechanizm drgający, mogą zatrzymywać więcej wilgoci, dlatego ich dokładne wypłukanie oraz wysuszenie ma szczególne znaczenie.

 

Szczotkuj mimo grypy lub bolących dziąseł

 

Zapalenie gardła, przeziębienie, opryszczka czy zaostrzenie choroby przyzębia to momenty, w których higiena jamy ustnej wymaga szczególnej uwagi. Gorączka i osłabienie nie powinny zniechęcać nas do szczotkowania. 

 

– Zęby w czasie choroby szczególnie narażone są na próchnicę. Herbata z miodem, gęste syropy, kaloryczne przekąski, to wszystko spory ładunek cukrów prostych, a co za tym idzie: rosnące ryzyko chorób jamy ustnej. Starajmy się utrzymać codzienną rutynę szczotkowania, które zabezpieczy szkliwo przed erozją. Pijmy dużo wody! To przysłuży się zarówno wychodzeniu z choroby, jak i znormalizuje pH w jamie ustnej oraz wypłucze resztki pokarmowe. Jest to szczególnie ważne przy gorączce, która powoduje zmniejszenie ilości wydzielanej śliny – podpowiada lek. dent. Maria Miedzianowska. 

 

Na czas choroby warto wybrać szczoteczkę z miękkim włosiem, która nie będzie dodatkowo podrażniać wrażliwych błon śluzowych. Po każdym użyciu najlepiej bardzo dokładnie wypłukać przybory i pozwolić im dobrze wyschnąć. Po całkowitym powrocie do zdrowia szczoteczkę manualną lub końcówkę elektryczną należy bezwzględnie wymienić na nową, co jest najprostszą metodą profilaktyki wtórnych zakażeń.

 

Szczególnej dyscypliny wymaga również aktywne zakażenie wirusem opryszczki. Podczas mycia zębów bezwzględnie należy unikać bezpośredniego dotykania zmian chorobowych włosiem szczoteczki. W tym czasie absolutnie nie wolno też współdzielić z nikim pasty do zębów (bakterie i wirusy mogą przenieść się przez wylot tubki) ani samej szczoteczki, a po całkowitym wygojeniu pęcherzyków konieczna jest jej wymiana na nową.

 

Osobną kwestią są stany zapalne dziąseł. Tkliwe i krwawiące dziąsła często instynktownie omijane są podczas szczotkowania. 

 

– To błąd! To właśnie zalegający biofilm bakteryjny podtrzymuje stan zapalny, dlatego w tym okresie należy stosować bardzo miękką szczoteczkę i czyścić zęby delikatnie, ale skrupulatnie. Szczególną uwagę poświęćmy linii dziąseł oraz przestrzeniom międzyzębowym, dobierając cieńsze czyściki, jeśli dotychczasowe powodują dyskomfort. Samo krwawienie nie jest sygnałem do zaprzestania szczotkowania, a do jego wzmocnienia. Usuwając zalegające bakterie, zaczynamy proces gojenia – opisuje dentystka.

 

Rada: nie wymieniamy się szczoteczkami z partnerem ani w zdrowiu, ani w chorobie. 

 

Gdzie przechowywać szczoteczkę?

 

To dobre pytanie. Szczoteczki zazwyczaj umieszczamy blisko umywalki w łazience. Pech chce, że w pobliżu zazwyczaj znajduje się… muszla klozetowa. 

 

– Z tym nie ma żartów. Na szczoteczkach naukowcy znajdowali pospolite bakterie z jamy ustnej czy skóry, ale także bakterie kałowe. Spłukiwana woda potrafi wytworzyć rozprysk mikrodrobinek wody niosących mikroorganizmy na dalekie odległości, które trafiają przy okazji na powierzchnię szczoteczki. Rady są więc dwie: wodę w muszli spłukujemy po opuszczeniu deski, a szczoteczkę trzymamy możliwie od niej daleko. Ale zamykanie jej w pojemniczku nie jest rozwiązaniem, bo po prostu nie wyschnie odpowiednio – zaleca ekspertka. 

 

W codziennym użytku zupełnie wystarczające jest opłukanie szczoteczki po użyciu pod bieżącą wodą, strząśnięcie nadmiaru wody i umieszczenie jej we własnym kubku do wyschnięcia. To pozwala zahamować rozwój wielu drobnoustrojów. Dotyczy to zarówno wymiennej główki szczoteczki elektrycznej, jak i szczoteczki manualnej. 

 

– Badacze wykazali, że największy ładunek biologiczny, czyli najwięcej bakterii i innych pozostałości organicznych na szczoteczce znajduje się po dwunastu tygodniach użytkowania, co dokładnie pokrywa się z zalecanym czasem jej wymiany. Robimy to także zaraz po infekcji oraz gdy obserwujemy wcześniejsze ślady zużycia. Ale wtedy warto pomyśleć: czy nie używamy zbyt dużo siły do mycia? To też groźne – podsumowuje dentystka. 

Przypisane branże